paleontolodzy a religia

Ludzie, którzy badają tajemnice prehistorycznego świata
fot. J. Garstka
d_m

paleontolodzy a religia

Post autor: d_m »

Oczywiście nie jest tak, że każdy naukowiec jest ateistą, a każdy ateista - naukowcem. To byłoby nieuprawnione uproszczenie. Niemniej, badania statystyczne jasno pokazują, że niewiara jest skorelowana z posiadanym wykształceniem.* W oparciu o moje obserwacje, mogę powiedzieć, że rodzime środowisko paleontologiczne zdominowane jest przez ateistów/agnostyków i teistów (często "typu Einsteinowskiego"). Zdeklarowani wyznawcy konkretnej religii (dokładniej - chrześcijańskiej) są w mniejszości (ale co ciekawe, ich wiara jest wyjątkowo silna - mechanizm obronny?).

Jedną z czołowych ateistek polskiej paleontologii jest prof. Zofia Kielan-Jaworowska. Zachęcam do przeczytania tego krótkiego tekstu: http://www.wykop.pl/ramka/91306/bog-nar ... e-w-mozgu/ Podobne opinie Pani Profesor wyraziła w dokumencie "Pod powierzchnią" (seria: "Młodzi twórcy mistrzom"); cytaty (spisywane ze słuchu):
"Rodzice byli dosyć postępowi, więc na przykład jak ja, mając 14 lat, zdecydowałam, że religia katolicka jest tak prymitywna, że ja nie jestem w stanie w to wszystko uwierzyć i odmówiłam chodzenia do kościoła - zresztą rodzice też sami nie chodzili, mieli stosunek do tego taki z rezerwą - to ta moja decyzja przeszła bez większych wydarzeń."
"(...)nie mogę zaakceptować tego pojęcia według wyobrażeń pastuchów z Mezopotamii sprzed 5 tysięcy lat."

* Np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm#Ate ... owc.C3.B3w

Awatar użytkownika
Dinosaur Man
Karboński antrakozaur
Karboński antrakozaur
Posty: 542
Rejestracja: 19 lipca 2006, o 21:01
Imię i nazwisko: Dawid Studziński
Lokalizacja: Szczecin

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Dinosaur Man »

A to ciekawe, bo akurat jestem w trakcie czytania obowiązkowej lektury ateisty, czyli "Boga urojonego" Dawkinsa :D Jako że sam zwraca uwagę na większy odsetek ateistów wśród ludzi wykształconych, to wikipedia podaje jeszcze, że
Wyniki badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna rozbieżność pomiędzy odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk społecznych
Może to wskazywać na większy zakres świadomości rozumienia (wszech)świata wśród przyrodników, nie ograniczających się tylko do tej wąskiej dziedziny spraw ludzkich (którą to dziedzinę można spokojnie włączyć do dorobku badań ewolucji, patrząc pod szerszym kątem). Może ta świadomość wynikająca niejako z wiedzy wystarcza, aby zrozumieć, że niektóre rzeczy potrafią się same stwarzać, działać, naprawiać, i napędzać bez niczyjej pomocy

Utahraptor
Moderator
Moderator
Posty: 2492
Rejestracja: 22 października 2007, o 18:29

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Utahraptor »

Dawid Mazurek pisze:Niemniej, badania statystyczne jasno pokazują, że niewiara jest skorelowana z posiadanym wykształceniem
Chcesz mnie zmobilizować do zrobienia profesury Dawidzie? :lol: :wink:
Dawid Mazurek pisze:W oparciu o moje obserwacje, mogę powiedzieć, że rodzime środowisko paleontologiczne zdominowane jest przez ateistów/agnostyków i teistów (często "typu Einsteinowskiego")
"zdominowane" to chyba za mocne słowo. Np. w twoim pokoju ateiści stanowią ledwo 50%. :P
Dawid Mazurek pisze:Zdeklarowani wyznawcy konkretnej religii (dokładniej - chrześcijańskiej) są w mniejszości (ale co ciekawe, ich wiara jest wyjątkowo silna - mechanizm obronny?).
Zapominasz o buddystach w naszym gronie :P . Ich zapał religijny nie jest mechanizmem obronnym, bo zaczął się na długo przed wejściem w środowisko naukowe. Oj widzę, że nie możesz tego przełknąć :P .
Do tego to podpieranie się autorytetem naukowym, oj nieładnie Dawidzie. Mieszasz w głowach młodym ludziom. :)
Biologia, UW

Awatar użytkownika
szerman
Neogeński mastodont
Neogeński mastodont
Posty: 4045
Rejestracja: 23 czerwca 2009, o 10:40
Imię i nazwisko: Marcin Szermański
Lokalizacja: B-B

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: szerman »

A ja nie rozumiem po co te zestawienia, statystyki i inne. To, czy ktoś jest wierzącym, czy nie, jest sprawą osobistą i próby zaszufladkowania ateistów do naukowców, czy naukowców do ateistów bo tak mówią dane statystyczne, to wg mnie usprawiedliwienie swoich poglądów ;) "Większość tak robi, to ja też mogę". A tymczasem znam dr inż., specjalistę od termodynamiki z którym miałem chemię fizyczną, materiałoznastwo i coś tam jeszcze, a facet jest głęboko (ale zdrowo) wierzący :)

PS Czy w takim razie też mam stać się ateistą, bo od piątku jestem inżynierem, więc nie wypada mi wierzyć? ;)
"Mastodon sapiens"

d_m

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: d_m »

Szerman - przeczytaj dwa pierwsze zdania z pierwszego postu w tym wątku :P

Awatar użytkownika
szerman
Neogeński mastodont
Neogeński mastodont
Posty: 4045
Rejestracja: 23 czerwca 2009, o 10:40
Imię i nazwisko: Marcin Szermański
Lokalizacja: B-B

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: szerman »

Dawid Mazurek pisze:Szerman - przeczytaj dwa pierwsze zdania z pierwszego postu w tym wątku :P
Czytałem :) Ale dalej piszesz:
Dawid Mazurek pisze:Niemniej, badania statystyczne jasno pokazują, że niewiara jest skorelowana z posiadanym wykształceniem.* W oparciu o moje obserwacje, mogę powiedzieć, że rodzime środowisko paleontologiczne zdominowane jest przez ateistów/agnostyków(...)
Na co ja odpisałem:
szerman pisze:"Większość tak robi, to ja też mogę".
Ale w sumie to nie ma sensu :) Nikt nikomu nic nie udowodni, a pamiętam jeden podobny temat, gdzie prawie skoczyliśmy sobie do gardeł. I w imię czego? Dla jednych Czegoś, czego nie ma, a dla drugich wręcz przeciwnie :P
"Mastodon sapiens"

Ag.Ent
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Posty: 2137
Rejestracja: 19 marca 2009, o 20:55
Imię i nazwisko: Tomasz Skawiński
Lokalizacja: Wrocław

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Ag.Ent »

Przyczyny takiego stanu rzeczy są moim zdaniem proste: u naukowców sceptycyzm i myślenie krytyczne są cechami pożądanymi, podczas gdy do wiary - nie ;) No i sprawa, na którą wskazał Dinosaur Man - naukowo-przyrodnicze wyjaśnienia otaczającej nas rzeczywistości często stoją w sprzeczności z tymi proponowanymi przez tradycje religijne (a przynajmniej niektóre).
szerman pisze:(...) od piątku jestem inżynierem (...)
Gratulacje! :)

Również gratuluję :) - Utahraptor
Let's keep evolving!
_________________
Tak wiele dinozaurów, tak mało czasu...
_________________
Trust me, I'm a palaeontologist.

Awatar użytkownika
Triceratops
Sylurski akantod
Sylurski akantod
Posty: 194
Rejestracja: 5 kwietnia 2011, o 11:52
Imię i nazwisko: Weronika Mazurek
Lokalizacja: Lubliniec
Kontakt:

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Triceratops »

Według mnie ateista nie musi być paleontologiem, a wierzący może nim być.

Na przykład ja - jestem głęboko wierząca, a mimo to piszę na tym forum - chyba że mnie nie chcecie :lol:

Oj, Dawid, rzeczywiście mącisz w głowach... Co to za różnica, czy ktoś wierzy czy nie? Wiara jest sprawą osobistą. No, co - ateista co nie jest naukowcem ma zacząć wierzyć, a katolik co jest naukowcem ma być ateistą - to nie ma sensu...

Może mnie zrozumieliście, a jak nie - trudno.
Podziwiam polskich paleontologów za to, że...

Obrazek

Spomiędzy szerokich, zielonobrązowych liści wystają cztery długie zakrzywione szpony. Gdy tylko jednak jeden z gadów drgnął, pazury chyłkiem cofnęły się między paprocie. Szpony należą do gatunku dinozaura, jakiego jeszcze świat nie widział. Jest to pierwszy skuteczny super-drapieżnik – Smok z Lisowic.

Jest to fragment pisanej przeze mnie powieści o smoku z Lisowic.

d_m

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: d_m »

Triceratops pisze:Wiara jest sprawą osobistą.
Bardzo bym chciał by to była sprawa osobista :)

Awatar użytkownika
Dawid Mika
Jurajski allozaur
Jurajski allozaur
Posty: 1016
Rejestracja: 23 maja 2008, o 15:49
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Dawid Mika »

Obecnie nie lubię się wypowiadać w takich kwestiach, bo już kilka miesiącami temu totalnie się skompromitowałem, nie dając sobie rady z argumentami Mateusza i Szymona. Ale chciałbym zwrócić uwagę, że mój przedmówca (i imiennik) ma trochę racji. W dzisiejszym świecie trudno mówić, że religia jest kwestią osobistą. Zwróćmy uwagę jak to jest w szkołach. Teoretycznie lekcje religii są dobrowolne, a rodzice na początku roku szkolnego powinni otrzymać karteczki, na których zadeklarują czy chcą by ich dzieci uczeszczały na religię/etykę. W praktyce nigdzie nic takiego nie ma - uczniowie są z góry uszcześliwiani katechezą w szkole i jeżeli ktoś chce się z niej wypisać, musi zmierzyć się z morzem, ba nawet oceanem papierów (nie ma jak polska biurokracja).Uczniowie nie chodzący na religię spotykają się z szykanami, wyśmiewaniem "prawowiernych" i to nawet w szkołach publicznych świeckich. Bo niestety w naszej narodowej mentalności utarł się mit, że ateista/agnostyk, a nawet innowierca to od razu morderca, bolszewik itp.
W III kl. gimnazjum są dwie godziny religii tygodniowo - tyle samo lub nawet więcej niż chemii, fizyki, biologii, drugiego języka obcego czy geografii. Nie wspominając, że religia liczy się do średniej ocen.
Etyka to tym czasem takie pedagogiczne UFO - niby jest, ale nie można udowodnić jego istnienia. Praktycznie nigdzie się jej nie organizuje, a "młodzi bezbożnicy" spędzają religie w szkolnej bibliotece/na korytarzu, niekiedy mają szczęście być wcześniej zwolnionymi do domu.
Najlepiej byłoby usunąć religię ze szkół, a w jej miejsce wprowadzić dodatkowe godziny przedmiotów ścisłych/języków obcych/historii. Ciekawą alternatywą byłaby też filozofia, na której uczniowie zamiast "jedynej słusznej wiary" uczyli by się o różnych sposobach postrzegania rzeczywistości, człowieka, moralności, społeczeństwa - od Sokratesa poprzez Tomasza z Akwinu do Fryderyka Nieztche'go. Można by było też dorzucić do tego elementy religioznastwa.

Ag.Ent
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Posty: 2137
Rejestracja: 19 marca 2009, o 20:55
Imię i nazwisko: Tomasz Skawiński
Lokalizacja: Wrocław

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Ag.Ent »

Dawid Mika pisze:Można by było też dorzucić do tego elementy religioznastwa.
O, właśnie. Nie trzeba by nawet wyrzucać religii, tylko przekształcić ją w religioznawstwo. Bo obecnie zbyt często na religii można spotkać się z taką sytuacją: "Nie byłeś w niedzielę na mszy? Jedynka!" (można jeszcze kilka innych wymienić, ale to nie miejsce na to).
Let's keep evolving!
_________________
Tak wiele dinozaurów, tak mało czasu...
_________________
Trust me, I'm a palaeontologist.

Awatar użytkownika
nazuul
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Złoty Dinek Kwiecień 2020
Posty: 7041
Rejestracja: 3 grudnia 2007, o 19:51
Imię i nazwisko: Maciej Ziegler
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: nazuul »

"Religia w szkole" nie powinna być w ogóle tematem dyskusji, bo polskie prawo jest w tej kwestii jasne (nie wspominając już o prawach człowieka czy standardach normalnego, 'pooświeceniowego' państwa).
Religia sprawą osobistą? Heh, nie tu i nie teraz
Obrazek
[Stamp: Apsaravis] [Avatar: P. Weimer, CC BY-NC-SA 2.0]

Awatar użytkownika
Dryocopus
Dewoński labiryntodont
Dewoński labiryntodont
Posty: 278
Rejestracja: 21 maja 2009, o 11:31
Imię i nazwisko: Szymon Lech Dzięcioł
Lokalizacja: Warszawa

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Dryocopus »

Uczniowie nie chodzący na religię spotykają się z szykanami, wyśmiewaniem "prawowiernych" i to nawet w szkołach publicznych świeckich. Bo niestety w naszej narodowej mentalności utarł się mit, że ateista/agnostyk, a nawet innowierca to od razu morderca, bolszewik itp.
Zależy gdzie. Biorąc pod uwagę narastający nihilizm w mentalności młodzieży przedlicealnej to przypuszczam, że w wielu sytuacjach można obrywać za bycie na serio wierzącym.
Ale chciałbym zwrócić uwagę, że mój przedmówca (i imiennik) ma trochę racji. W dzisiejszym świecie trudno mówić, że religia jest kwestią osobistą
Trudno by coś konstytuującego ludzkie poglądy na świat, czlowieka, moralność i inne istotne sprawy było prywatną sprawą. Chyba, że ów człowiek zamknie się w ciemni albo zostanie pustelnikiem.
W III kl. gimnazjum są dwie godziny religii tygodniowo - tyle samo lub nawet więcej niż chemii, fizyki, biologii, drugiego języka obcego czy geografii. Nie wspominając, że religia liczy się do średniej ocen.
Po prawdzie system nauki w gimnazjum jest tak skopany, że ciężko oskarżać o to ową dysproporcję godzinową.
Etyka to tym czasem takie pedagogiczne UFO - niby jest, ale nie można udowodnić jego istnienia. Praktycznie nigdzie się jej nie organizuje, a "młodzi bezbożnicy" spędzają religie w szkolnej bibliotece/na korytarzu, niekiedy mają szczęście być wcześniej zwolnionymi do domu.
Ciężka sprawa. Do mnie np. na etykę chodziło na 128 uczniów w porywach 8-mu. W tym ja z ciekawości.
Ciekawą alternatywą byłaby też filozofia, na której uczniowie zamiast "jedynej słusznej wiary" uczyli by się o różnych sposobach postrzegania rzeczywistości, człowieka, moralności, społeczeństwa - od Sokratesa poprzez Tomasza z Akwinu do Fryderyka Nieztche'go. Można by było też dorzucić do tego elementy religioznastwa.
Siłą rzeczy w filozofię musi być włączona teologia. Zaś elementy historyczne na religii mogą się pojawić na historii.
"Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii? "


W. Blake (tłum. S. Barańczak)

"Never Compromise, Not Even In The Face of Armageddon"

Rorschach

Awatar użytkownika
Dawid Mika
Jurajski allozaur
Jurajski allozaur
Posty: 1016
Rejestracja: 23 maja 2008, o 15:49
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: paleontolodzy a religia

Post autor: Dawid Mika »

Nie będę cytował fragmentów postu, do których się odnoszę, bo to dość nieporęczne.
Owszem, w potencjalną naukę filozofii w szkole, należałoby by włączać elementy teologii, ale jako wiedzę, a nie jedyną słuszną doktryną. Religia w szkole uczy zamykania się na inne światopoglądy (nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich, ale generalizując jest to dość powszechne zjawisko), a filozofia - przeciwnie, myślenia, rozważania. Zresztą zajęcia religii (nawet w gimnazjach, a ponoć też w liceach) z reguły ograniczają się do przepisywania treści podręczników do zeszytu (którego prowadzenie jest później oczywiście oceniane) czy malowania obrazków, od czasu do czasu prezentacji pokroju "kościoły mojego miasta", "święty X przykładem dla młodzieży". Można mówić, że to wynik niekompentencji katechetów, ale biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska niczego to nie rozwiązuje.


[Wątek z dalszej części postu kontynuowany tu: http://www.forum.dinozaury.com/viewtopi ... 580#p47580
MZ]



Tak po za tym: jeżeli system nauki w gimnazjum jest "skopany", to co powiesz o liceum po reformie licealnej 2012? To dopiero dno. W I klasie liceum kontynoujesz program z gimnazjum, a w drugiej i trzeciej zaczynają się schody. Otóż osoby na profilach scisłych mają mieć mocny ograniczony polski, a zamiast historii i WOS-u jedną w tygodniu godzinę "bloku historyczno-społecznego". Tymczasem humaniści zamiast geografii, biologii, fizyki i chemii będę mieli jeden przedmiot - przyrodę, z tak "ambitnymi" tematami jak "zdrowie i uroda", "śmiech i płacz", "największe i najmniejsze", "polscy odkrywcy", "woda - cud natury". Zresztą, żeby nie być gołosłownym:
http://fizyka.zamkor.pl/images/material ... 290609.pdf
Chyba MEN chce by Polacy robili za miskę ryżu i umieli stawić "X" w odpowiednim polu karty wyborczej.
Cóż, ćwierćinteligentami łatwiej rządzić ....

ODPOWIEDZ